sobota, 28 lipca 2018

C.B. - Ciekawość i kontakt

- To już ten dzień, a ja nie mam się w co ubrać! - Załamana Ino patrzyła w budowaną w ścianę, olbrzymią szafę z której ubrania zniknęły w przeciągu całych trzech godzin. - I co ja teraz zrobię?!
Przez kolejne dziesięć minut, przechadzała się po pokoju rozmyślając co począć z tą trudną jak dla niej sytuacją. Wpadła na dwa rozwiązania. Jedno z nich to pójście na szybkie zakupy. Drugie to pożyczenie sukienki od koleżanki i wypadło na tą drugą opcje.
-  Mamo idę do Sakury! - Wykrzyknęła do zajętej rodzicielki, która właśnie piekła ciasto.
- Ino przecież za dwie godziny przyjdą goście.
- Właśnie w tej sprawie muszę szybko wyjść. Nie mam co na siebie założyć.
- Mówiłam żebyś nie zostawiała nic na ostatnią chwilę i mnie nie posłuchałaś. Dobrze leć, musisz jeszcze mi pomóc z nakryciem do stołu, gdy przyjdziesz z powrotem. - Pouczyła ją, by może na przyszłość jej córka nie narobiła sobie przez to kłopotów.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W tym samym czasie w domu blondyna.
- Naruto! Tak na pewno nie pójdziesz w gości. Wybij to sobie z głowy! - Poddenerwowała się Kushina.
- Nie miałem takiego zamiaru. Teraz po prostu chciałem się przejść, a ciuchy mam przygotowane w pokoju. - Odpowiedziałem na to pytanie dość spokojnie. Przyzwyczaił się do marudzenia.
- A od kiedy ty zacząłeś się przygotowywać o wiele wcześniej? Zmieniłeś się.
- Od wczoraj, bo miałem już dosyć twojego zrzędzenia i stania nad moją głową, bym coś sobie przyszykował. - Ups nie to miałem powiedzieć. - Odwrócił się z przerażeniem w oczach i miał czemu. Czerwonowłosej wyskoczyła na czole pulsująca żyła oznaczająca, żeby lepiej uciekał.
- Co proszę!!! Ja ci marudzę?!?! Czy nie wiesz co to troska?! Jak cię dorwę to będziesz mnie przepraszał jak twój ojciec, czyli na kolanach przez tydzień! - Jedna myśl tylko przeszła mu przez głowę. - Pomocy! - Tak szybko nigdy nie wyskoczył przez okno i to trzydzieści na trzydzieści centymetrów w łazience. - Uff. O mały włos, a bym już nigdzie nie wyszedł do końca życia. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zbliżał się wieczór. Zachodzące słońce żegnało wioskę swoimi ostatnimi promieniami. Robiło się zimno, jak to na jesień przystało. Kolorowe liście wirowały w powietrzu powoli opadając na ziemie, by przykryć wszystko jak kolorowy koc. W piętrowym domu dyskutowały dwie dziewczyny.
- Dzięki Sakura za pożyczenie sukienki. Nie wiem co bym zrobiła bez ciebie.
- Nie masz za co dziękować, po za tym ona pasuje ci do oczu, niebieski do niebieskiego jest najlepszy. - Uśmiechnęła się do przyjaciółki różowo włosa.
- Dałaś radę coś ustalić z blondynem? Minęły  już dwa tygodnie, a ja nic nie zauważyłam, zawsze tylko znikał mi z oczu. - Widać było zirytowanie.
- Mnie tak samo. No teraz to od ciebie zależy czy nasza misja się uda. Hej czekaj! Czy to nie Naruto? - Mówiąc to wskazała palcem przez okno na chłopaka.
- Ta to on. Ciekawe gdzie się wybiera o tej porze i to półtorej godziny przed spotkaniem. Może pójdziemy to sprawdzić? - Zaproponowała Ino.
- Czemu nie. I tak nie mam nic do roboty.
Przez następne trzydzieści minut szły za nim przez miasto, uważając by ich nie zauważył. W pełnej ciszy doszły do pomnika. Aż Ino zwróciła się do koleżanki.
- Sakura, mi się wydaje czy wszedł na cmentarz? - Zapytała ze strachem w głosie.
- I czego ty się boisz. Może po prostu przyszedł kogoś odwiedzić, tak jak czasami my to robimy. Dawaj idziemy, widzisz tamten krzak?. Schowamy się w nim. - Zaskakująco szybko obmyśliła plan.
Po kilku minutach chłopak o blond włosach zatrzymał się przy jednym z większych kwadratowych pomników. Wyciągnął niewielki znicz i zapalił go stawiając tuż przy nim. Po czym klęknął i tak zastygł na pięć minut. Po wszystkim wstał i zniknął w chmurze dymu. Sakura razem z Ino wyszły z krzaków, by zobaczyć dla kogo Naruto zapalił świece.
- To co podchodzimy? - Zapytała niepewna blondynka.
- Oczywiście, nie po to marzłyśmy w krzaku, by teraz odejść. - Odparła stanowczo Sakura. Podeszła by przeczytać napis. Po kilku sekundach przewróciła się. - Ino, chyba mi nie uwierzysz. Tam dokładnie pisze ,, Youndaime Hokage Minato Namikaze, zmarł z niewyjaśnionych przyczyn, ciało nigdy nie odnalezione".
- Cooooo?! Po co on przyszedł na jego grób!? - Wykrzyczała zaskoczona Ino.
- Ale zobacz na nazwisko, takie samo jak Naruto. Jest także portret. Boże, prawie taki sam.
- Czyżby byli spokrewnieni?
- Ty a pamiętasz jak Iruka sensei na pierwszym roku zadał prace by napisać o rodzinie. Wtedy także kazał przeczytać Naruto. Mówił wtedy, że ojciec zginął, lecz sam nie wie jak.
- Czyli ojcem Naruto jest Youndaime Hokage.
- Zgadza się, ale czemu nic nikt nie wiedział o tym? - Sakura zadała pytanie retoryczne.
- Bo to tajemnica. - Zza pleców dziewczyn pojawił blond włosy chłopak, który tym samym przestraszył je prawie na śmierć - Tylko najbliższe osoby znają prawdę. A teraz powiecie mi, dlaczego mnie śledziłyście. - W głosie Naruto było słychać powagę, a zarazem spokój. Nie jednego, by to wyprowadziło z równowagi.
- Yyyy, no, hhmmmm. - Obydwie zaczęły się jąkać, nie wiedząc co odpowiedzieć i jak wyjaśnić całe zajście.
- No słucham. - Tym razem w głosie słychać było nutkę zirytowania. - Lepiej się pośpieszcie, bo chce jeszcze pójść na zaproszenie, a to twoja rodzina mnie zaprosiła Ino i ty też musisz tam być.
- No dobrze. Trochę to niezręczne, ale powiem. - Odważyła się Sakura. - Bo przez te lata, gdy z nami chodziłeś do klasy nikt o tobie nic nie wiedział oprócz tego jak się nazywasz. Chciałyśmy trochę na twojej osobie się poznać. - Wydukała poddenerwowana Sakura.
- A nie wystarczyło po prostu podejść i się spytać? Było by to o wiele łatwiejsze niż śledzenie mnie przez całe dwa tygodnie. Tak wiedziałem, że ktoś za mną łazi.
- To nie takie łatwe! - Nagle odezwała się Sakura. Można było dostrzec leciutki rumieniec na twarzy. - Co ty robisz Sakura? Przecież ty go prawie nie znasz! - Pomyślała.
- Ok. Niech wam będzie, a teraz trzeba się zbierać. Jeśli nie chce wam się wracać na piechotę, a już jest prawie ciemno, to chwyćcie mnie za rękę. Ale jedna musi zostać, a po chwili wrócę. No Ino ty pierwsza, bo musisz być szybciej w domu niż Sakura. - Wyjaśniłem na spokojnie.
- Ale, ja nie chcę zostać sama w tym miejscu! - krzyknęła Sakura.
- Zawsze same problemy. Kage bunshin no jutsu. Teraz nie zostaniesz sama. - Uśmiechnął się do niej i zniknął razem z Ino. Nie musiała długo czekać, bo po minucie zjawił się z powrotem.
- Jak to zrobiłeś? - Spytała szybko z zaciekawieniem.
- Hai hai. Już wyjaśniam. Widzisz tą pieczęć? Gdy umieszczę ją na danym przedmiocie lub osobie mogę się do niej teleportować nie zależnie gdzie się znajduje. Niestety jest ograniczenie. Potrzebna jest bardzo duża ilość czakry, więc mogę ją wykonać tylko parę razy na dzień. Technika ta nazywa się Hiraishin no Jutsu. Może kiedyś o niej słyszałaś, ale teraz czas się zbierać. Chwyć mnie za rękę.
- Dobrze, ale później wyjaśnisz mi jej działanie. - Wypowiedziała te słowa trzymając go za dłoń.
Jakie ona ma delikatne dłonie, czuje, że mógłbym z nią tak stać całe dnie.
- Naruto?
- Przepraszam zamyśliłem się. - Po tych słowach teleportował uch gdzieś w okolice domu kunoichi. - No to klops. Miałem się popisać, a wyszło jak zawsze. - I popatrzyłem na dziewczynę. - Wybacz, ale chyba użyłem zbyt małej ilości czakry. - Szczęście że nie wylądowaliśmy w śmietniku tylko na mostku nad strumieniem.
- Nic nie szkodzi i tak skróciliśmy drogę powrotną. - Ciekawe czy zrobił to specjalnie. Jest tu tak pięknie w tym świetle.
- To idziemy. Odprowadzę cię do domu w tradycyjny sposób. - Uśmiechnął się szeroko, a Sakura odwzajemniła uśmiech. Po około piętnastu minutach znaleźli się pod wejściem do jej mieszkania.
- Dzięki za odprowadzenie. - Odpowiedziała. Po tym jak Sakura zniknęła za drzwiami, odwrócił się na pięcie i poszedł do domu. Oczywiście w  wejściu spotkał mamę.
- Nie myśl, że ominie cię kara, ale na razie ona musi poczekać. Mamy jedynie piętnaście minut na to byś się przebrał oraz na dojście do domu znajomych. Masz się pośpieszyć!
Po pięciu minutach był gotowy. Ubrany w białą koszulkę oraz długie spodnie o tym samym kolorze, czarną bluzę z pomarańczowymi dodatkami do niej.
- To Naruto jak już będziemy na miejscu, wytłumaczysz nasze spóźnienie. - Odezwała się Kushina.
- Nie spóźnimy się. - Odpowiedział i uśmiechnął się do niej.
- Czyżbyś już opanował tą technikę? - Widać było na jej twarzy zaskoczenie jak i dumę.
- Odrobinę, ale wystarczy. - Po czym złapał mamę za rękę. Po krótkiej chwili znaleźli się obok domu Ino, po czym upadł na kolano, dysząc i kaszląc.
- Naruto! Co ci się stało!? - Z nie pokojem w głosie wypowiedziała te słowa.
- Chyba ghyh ghyh za dużo razy użyłem tej techniki. - Ledwo mógł mówić, już wcześniej po wejściu do domu czuł się źle, ale nie sądził, że to od tego. W tej samej chwili drzwi uchyliły się, a tuż za nimi stał gospodarz domu. Popatrzył na blondyna pytającym wzrokiem, lecz nie za długo. Najnormalniej w świecie Naruto zemdlał.
Obudził się w łóżku, w pokoju o jasnych ścianach. Było widać, że należał on do dziewczyny. Wszędzie walały się ubrania, kosmetyki oraz wszelakie dodatki. W powietrzu unosił się słodki zapach perfum, który wypełniał jego nozdrza. Po chwili zauważył, że jest bez górnej warstwy odzieży. Szukał ich, lecz na jego nieszczęście nigdzie ich nie znalazł.
- Halo, jest tu kto? - Zawołał, ale brak odzewu sprawił, że otworzył drzwi od pokoju. Stał teraz na drewnianych schodach, prowadzących na dół. Nie zastanawiając się długo zszedł po nich, skręcił w prawo najprawdopodobniej do salonu. Jak już się tam znalazł zobaczył siedem osób. - Yyyy, czemu jest tu także Sakura z rodzicami? - Przeleciała mu myśl, która spowodowała ból głowy. Nagle wszyscy przenieśli na niego wzrok.
- Witaj Naruto. Wreszcie się przebudziłeś. Myśleliśmy, że już nie wstaniesz. - Powitał go Inoichi. - Ale chyba z odzieniem trochę gorzej niż ze zdrowiem. - Po tym określeniu wszyscy przy stole zaśmiali się, a Nafuto zrobił niezadowoloną minę.
- Przepraszam cię, ale tak jakoś samo nasunęło mi się na język. Ino, mogłabyś zaprowadzić Naruto do łazienki na górze, by mógł się ubrać?
- Hai. Sakura pójdziesz ze mną? Chce ci coś przy okazji pokazać.
- Oczywiście. - Cała trójka poszła do pokoju blondynki na piętrze. Ino szła pierwsza, a  Namikaze z Sakurą obok siebie.
- Co ona mi się tak przygląda? Czyżbym dziwacznie wyglądał czy był brudny?
W tak młodym wieku już jest dobrze zbudowany? Czy on na prawdę tak dużo ćwiczy? - Przez moment Sakura dłużej przytrzymała na nim wzrok, co podkusiło go do zadania pytania.
- Sakura-chan czemu mi się tak przyglądasz? - Przez kilka sekund jąkała się, ale wreszcie usłyszał tylko ciche jedno słowo.
- Sunimasen. - Po czym odwróciła się. Widać było spore rumieńce na twarzy.
- Nic nie szkodzi, tylko myślałem, że ubrudziłem się czymś, bo tak na mnie patrzyłaś. - W sumie, nawet mi się to podoba. - Pomyślałem.
Byli już w pokoju. Ino podała mu ciuchy, wszedł do łazienki, a dziewczyny zaczęły rozmawiać. Po ubraniu się, coś się zmieniło. Znowu poczuł żar w oczach, ale tym razem ból był nie do zniesienia. To tak jakby ktoś podstawił pochodnie do jego oczu. Kolejny już raz upadł na ziemię. Zza drzwi było słychać jedynie wołanie o pomoc i jego imię. Już myślał, że nie wytrzyma tych tortur aż nagle przestał czuć cokolwiek. Powoli, ale jednak wstał. Nie znajdował się już w łazience, lecz w ciemnym korytarzu, który oświetlały żarówki umieszczone co kilkanaście metrów. Dostrzegł również wodę na podłodze aż po kostki. Z głębi tunelu rozchodziły się echem słowa. Nie miał już żadnych wątpliwości co do miejsca w którym się znajdował. O tak czekała go długa pogawędka z Kyuubim.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Ino słyszałaś to? Tak jak by ktoś upadł na podłogę. Co tam się dzieje!? - W tym momencie podbiegły obydwie do drzwi. - Naruto co się dzieje!?  Otwórz drzwi!
- Sakura leć po pomoc! Szybko! - W pięć sekund zbiegła po schodach w dół i skierowała się do jadalni.
- Pomóżcie! Naruto zamknął się w łazience i słychać tylko jego krzyk.
- Cooo!? Już idę! - Krzykną Inoichi. Po chwili wszyscy byli już na górze. Próbowali otworzyć drzwi, lecz nie przynosiło to żadnego skutku.
- Przesuńcie się! Ja to załatwię! - Powiedziała Kushina i po chwili drzwi wleciały do łazienki po solidnym kopniaku. Zobaczyli znowu nieprzytomnego blondyna. Kushina otworzyła mu oczy, by sprawdzić czy to to o czym myśli. Nie myliła się. Oczy blondyna były krwisto czerwone, a jego rysy twarzy wyostrzyły się. Wszyscy gdy spojrzeli w oczy młodzika, zlękli się na ich widok.
- Co z jego oczami!? - Wykrzyknęła matka Ino.
- Znowu to się wydarzyło. - Odrzekła spokojnie Kushina, po czym kontynuowała. - Ale teraz to ostatni raz.
- Ale co!? - Odezwał się Inoichi. - Co po raz ostatni!?
- Kyuubi próbuje się z nim skontaktować. - Odpowiedziała, po czym zaniosła Naruto na pobliskie łóżko.
- Ale czemu to się dzieje?
- Nie wiem, ale przechodziłam to samo co on teraz. Między jinchuriki, a demonem rodzi się więź, której nie można zerwać. Czakra miesza się co powoduje problemy z jej kontrolowaniem. Jiraya wyjaśniał, że Naruto będzie posiadał nadludzkie jej pokłady przez to, że jest potrzebna do wydalania nadmiernej czakry Kyuubiego. To dlatego rozpoczął on trening, by nauczyć się ją kontrolować, tego chciał Minato. Wiedział, że może kiedyś to ocalić mu życie, ale nie wyjawił dlaczego. Teraz możemy tylko czekać, aż się przebudzi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak długi może być ten przeklęty korytarz!? - Szedł dobre dwie godziny, a końca nie było widać. - No ja już nie wytrzymam, ile można!? - Po krótkiej chwili zobaczył końcówkę korytarza. - Nareszcie!. - Przeszedł przez próg uradowany. Zapomniał przez moment dlaczego tu jest. Wszedł do ogromnego pomieszczenia. Wyglądało jak korytarz, którym szedł wcześniej z jednym wyjątkiem. Na końcu znajdowała się tak jakby drewniana brama, z karteczką po środku. - To pewnie jest pieczęć. Za nią musi znajdować się cel mojej wizyty.
Wreszcie przybyłeś. - Odezwał się głos z ciemnej części pomieszczenia. - Myślałem, że już się nie zjawisz.
Nie miałem wyjścia. Cały czas dawałeś o sobie znać. - Odpowiedział. - A teraz do rzeczy. O czym chciałeś porozmawiać?
- O wszystkim.
Można konkretniej?
Co zamierasz ze mną zrobić? - Po jego pytaniu był w nie małej rozterce. Nie wiedział co mam mu odpowiedzieć. Pytanie jednocześnie było podchwytliwe jak i wymagające odpowiedzi. W tej chwili zobaczył lśniące w ciemności kły oraz czerwone oczy. Bardzo ciężko było dostrzec zarys samego ciała, ale był pewien, że wygląda jak lis.
- A co miałbym zrobić? - Chciał przynajmniej usłyszeć jakąś małą podpowiedź.
To ty musisz mi to powiedzieć.
Żeś mi pomógł. - Odpowiedź trochę go rozczarowała.
Zawsze do usług. Widzę że masz problem z odpowiedzią. W takim razie dam ci kilka dni spokoju, byś mógł się zastanowić. - Trochę zdziwiła blondyna uprzejmość lisa. Mama mówiła, że był nieznośny. - Muszę uważać, to może być podstęp.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Nareszcie się obudziłeś! Myślałam, że do rana tak będę nad tobą siedziała i czuwała. Inoichi dał na tę noc pokój bym nie musiała nieść twojego cielska z powrotem. - Wyraziła spokojnie Kushina. - Co od ciebie chciał Kyuubi? - W jednej chwili ton jej głosu spoważniał.
- Zadał jedno pytanie na które mam odpowiedzieć za kilka dni.
- Jakie?
- Cytuje ,,Co zamierzasz ze mną zrobić?". Przepraszam, ale muszę się przejść i to przemyśleć. - W tym momencie zerwał się na równe nogi, ubrał i wyszedł z pokoju jak i z domu, całkowicie ignorując resztę domowników i gości.
****************
Story by Mess

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz