Wpierw me serce było przecięte,
Na pół, wbrew jemu przegięte,
Nie czułem go, nie czułem w cale,
Schowalem je za bramą na stałe.
Chciałem zapomnieć, ukryć je,
Na szczycie góry, doliny i śnie,
Chciałem by znikło, by nie wracało,
Ale ono ciągle wyrwać się chciało.
Zacząłem je tłamsić, dusić je w sobie,
By nie pokazać go nigdy, żadnej osobie,
Zacząłem je prosić, zastraszać i błagać,
Lecz ono nadal próbowało nawiać.
W końcu uciekło, kraty puściły,
A ja z powrotem stałem się miły,
Znowu odżyło, znowu mocno bije,
Ale zapamiętało, kto je rozbije.
I oto pytanie, które powtarza,
,,Czy zaprowadzi mnie do cmentarza?", Po długim namyśle, odpowiadam krótko,
,,Czas zająć się tą ostatnią kłódką".